01.12.2022
Kategorie: Nasze pasje i hobby

Złombol to rajd charytatywny, który od 16 lat pomaga wspierać dzieciaki z domów dziecka w całej Polsce. Fani motoryzacji co roku wyruszają w trasę, by w samochodach wyprodukowanych w czasach PRL-u przeżyć niesamowitą przygodę. W 2022 roku w rajdzie wzięła udział ekipa Inetum! Przeczytaj, jak wyglądała ich przygoda!

Przygotowania

Przygoda związana ze Złombolem 2022 dla załogi o nazwie „Inetumobile”, którą w tym roku stanowili Piotr Siemiątkowski, Justyna Palewicz oraz Marek Dobkowski, zaczęła się 2 tygodnie przed startem. Tyle mieliśmy czasu, by zorganizować cały wyjazd, łącznie z zakupem i przygotowaniem odpowiedniego samochodu (!). Nasz udział w tym roku był bowiem bardzo spontaniczny i organizacyjnie stanowił spore wyzwanie, szczególnie że nie tylko na przygotowania, ale i na przejechanie całej trasy mieliśmy ograniczony czas. Pomysłodawcą całego przedsięwzięcia był Piotrek który Złombolem interesował się już wcześniej, a ostatecznie do zgłoszenia zainspirował go udział w Rajdzie firmowej ekipy w 2015 roku.

Kluczem do sukcesu poza dobrą organizacją był odpowiedni środek transportu, którego na niecałe 3 tygodnie przed startem jeszcze nie mieliśmy! Postawiliśmy na całkiem zadbany egzemplarz Skody Favorit, rocznik ‘92. Dwa tygodnie poprzedzające start wypełnione były intensywnym przygotowaniem samochodu, tak by zniósł trudy rajdu, którego meta w tym roku została wyznaczona we wciąż upalnej we wrześniu Albanii.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom1
Ekipa Złombol 2022 pod warszawskim biurem Inetum, Polska

Start – 2 września 2022

Ostatecznie udało się przygotować samochód, zorganizować wyposażenie kempingowe (w tym m.in. lodówkę, prysznic oraz CB-radio do komunikacji z innymi załogami) i z lekkim poślizgiem w piątek, 2 września, późnym popołudniem ruszyliśmy z Warszawy do Chorzowa, gdzie w tym roku zorganizowany był start.

Nie obyło się bez mikroawarii – już 500 metrów po starcie spalił się bezpiecznik – dość istotny, bo zapewniający działanie świateł awaryjnych i stop. Marek z Piotrkiem, niczym mechanicy z Formuły 1, usprawnili „skodziankę” w czasie poniżej 90 sekund… Od pierwszych chwil czuliśmy, że bierzemy udział w prawdziwym rajdzie i zaliczyliśmy pierwszy wyścig z czasem. W tym roku organizatorzy (pozdrowienia dla Martyny Kinderman-Tetzlaff oraz Marcina Tetzlaff) podzielili start na dwie części, by chętni mogli ruszyć już w piątek po nocnej odprawie dostępnej do godziny 22:00 (i ani chwili dłużej), a pozostali w sobotę w samo południe. My zdecydowaliśmy się skorzystać z pierwszej opcji, jednak, jako że ruszyliśmy z kilkugodzinnym opóźnieniem, przez całą drogę zastanawialiśmy się, czy uda nam się dojechać z Warszawy do Chorzowa (około 300 km) na czas. Jechaliśmy na granicy możliwości naszej „zielonej strzały”, a trzeba uczciwie przyznać, demonem prędkości to ona nie jest – przecież to tylko 60 koni mechanicznych. O 21:50 odetchnęliśmy z ulgą. Udało się nam zameldować na starcie dokładnie 10 minut przed zamknięciem rejestracji. Tam odebraliśmy nasz szczęśliwy numer startowy – 700. Był czas na pamiątkowe zdjęcia na ściance, gdzie Justyna poczuła się jak prawdziwa modelka. Ozdobiliśmy nasz „złobolowóz” emblematami i numerami startowymi, aby ruszyć w kierunku drugiego piątkowego celu – noclegu w Cieszynie – ostatniego w niekempingowych warunkach.

Dzień 1. – 3 września 2022

W sobotę z rana ruszyliśmy na pierwszy i jednocześnie najbardziej intensywny odcinek naszej trasy. Cel był ambitny – dojechać do Sarajewa, gdzie zaplanowany był jeden ze „złombolowych” kempingów.

Za kierownicą usiadł Marek i ponownie wyciskał ze skody na autostradach, ile się dało. Po drodze wyprzedziliśmy kilku uczestników rajdu, którzy poruszali się z mniejszymi prędkościami. Nasza skoda, mimo iż według dzisiejszych standardów wydaje się być zawalidrogą, wśród samochodów dopuszczonych do udziału w rajdzie była dość szybka. Na trasie zostawialiśmy więc w tyle żuki, lubliny, wartburgi czy maluchy oraz wolniej jadące skody i polonezy. Ku naszemu zaskoczeniu samochód zniósł tę jazdę bez zająknięcia. Szybciej niż on poddał się Marek, po zapadnięciu zmroku oddając kierownicę Justynie, która już w spokojniejszym tempie dowiozła nas bezpiecznie na Camping Sarajevo.

Znając historie z wcześniejszych edycji rajdu, obawialiśmy się, że dojeżdżając na nocleg późnym wieczorem (była godzina 22:00), będziemy mieli problem ze znalezieniem miejsca. Szczególnie że w tym roku w rajdzie wystartowała rekordowa liczba załóg, bo niemal 800 pojazdów! Jakież było nasze zdziwienie, gdy na miejscu spotkaliśmy zaledwie dwie inne załogi, a żadna inna tej nocy nie zdołała już do nas dojechać.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom4
Bośnia

Wszystko to dlatego, że ruszyliśmy wcześnie, narzucając wysokie tempo jazdy przez cały dzień. Później dowiedzieliśmy się, że kemping był wypełniony po brzegi, ale dopiero kolejnego dnia, gdy my byliśmy już w Czarnogórze. Zgodnie z założeniami zyskaliśmy zapas czasu, dzięki któremu po pierwszym, męczącym, ale i ambitnym dystansie, mogliśmy naładować baterie, wysypiając się. Mieliśmy też czas na przygotowanie porządnej, sycącej kempingowej jajecznicy, przez co morale załogi zdecydowanie poszybowało ku górze. Kolejnym plusem było to, że mogliśmy pozwiedzać Bałkany.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom5
Kemping, Czarnogóra

Dzień 2. –  4 września 2022

Kolejnego dnia planowaliśmy odwiedzić piękne górskie jezioro na północy Czarnogóry. Pogoda sprawiła jednak, że zmieniliśmy plany i uciekając przed deszczem, pojechaliśmy w przeciwnym kierunku, nad Zatokę Kotorską. Po drodze mijaliśmy mnóstwo górskich tuneli wykutych w skale.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom6
Czarnogóra

Droga wiła się po górskich zboczach, oferując piękne widoki i frajdę z jazdy licznymi zakrętami. Po dotarciu na wybrzeże zwiedziliśmy Kotor, przy okazji poszukując dostępu do Internetu. Wraz z przekroczeniem granic Unii Europejskiej straciliśmy bowiem możliwość wysyłania zdjęć i filmów z trasy, które na bieżąco miały pojawiać się na Instagramie Inetum. Na noc zatrzymaliśmy się na kameralnym kempingu nad samym brzegiem zatoki. Dzięki temu, że rajd odbywał się już po sezonie wakacyjnym, nie mieliśmy większych problemów z miejscem, parkując skodę nad samym brzegiem. Nocna kąpiel w zaskakująco ciepłej zatoce była ukoronowaniem tego dnia, po którym wyjątkowo ciepłą noc część naszej załogi spędziła pod gołym niebem, śpiąc na plaży oraz w hamaku.

Dzień 3.  – 5 września 2022

Rano, dzięki rezerwie czasu, postanowiliśmy skorzystać z uroków zatoki z nieprawdopodobnie przejrzystą wodą. Mogliśmy się nią cieszyć dzięki masce do snoorkowania, która do tego czasu wydawała się być zbędnym gadżetem w bagażniku. Ale tego poranka wszyscy cieszyliśmy się, że zabraliśmy ją ze sobą. Po chwili relaksu ruszyliśmy w dalszą drogę, ponownie w góry, realizując plan rozpoczęty dnia poprzedniego. Dotarliśmy do górskiego jeziora Crno w pobliżu miejscowości Žabljak w Parku Narodowym Durmitor. Tam, robiąc przerwę w podróży, udaliśmy się na spacer w wyjątkowo pięknych okolicznościach przyrody, zajadając się kupionymi po drodze burkami – lokalnym przysmakiem. Podziękowały nam za to nie tylko nasze żołądki, ale i kręgosłupy, którym udało się odetchnąć od koczowniczo-siedzącego trybu.

Następnym przystankiem był wąwóz rzeki Tara, który jest najgłębszym wąwozem w całej Europie. Przebiega przez niego imponujący most, z którego widoki zapierają wdech w piersiach i budzą respekt do majestatu natury. Widok z mostu na rzekę płynącą w dole niejedną osobę mógłby przyprawić o zawroty głowy. Atrakcją tego miejsca są również liczne tyrolki rozwieszone wysoko nad wąwozem. Już od samego patrzenia na zjeżdżających ludzi włos się na głowie jeżył.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom12
Wąwóz rzeki Tara, Czarnogóra

Tego dnia trasa prowadziła głównie górskimi drogami, z licznymi tunelami wydrążonymi w skałach oraz serpentynami. Urozmaicały podróż i dawały mnóstwo frajdy Piotrkowi, który tego dnia siedział za kierownicą. Tak jadąc, wraz z zapadającym zmrokiem, powoli zbliżaliśmy się do granicy z Albanią.

Zastanawialiśmy się, gdzie zatrzymać się na noc. Jeszcze w Czarnogórze, ponownie na wybrzeżu? Czy szukać noclegu w górach, już w Albanii? Wizja przekraczania albańskiej granicy wzbudzała w nas pewne obawy ze względu na to, że jechaliśmy nieprzerejestrowanym na siebie samochodem, wciąż na czarnych blachach, bez niezbędnych w takim przypadku dokumentów poświadczonych notarialnie. Istniało więc ryzyko, że nie zostaniemy wpuszczeni na drugą stronę. W tej sytuacji lepszym wyborem wydawało się „zaatakowanie” granicy jeszcze w nocy, by w razie niepowodzenia próbować następnego dnia na innym przejściu. Ponownie jednak mieliśmy dużo szczęścia, gdyż nocą granica była pusta i trafiliśmy na pogranicznika ewidentnie zajętego rozmową przez telefon. Sprawdził nasze paszporty, rzucił okiem na dowód rejestracyjny i machnął ręką, by jechać. Uff, odetchnęliśmy z ulgą, jednocześnie zastanawiając się, gdzie w środku nocy znajdziemy miejsce do spania.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom13
Albania

Zdecydowaliśmy się na dojazd do górskiej miejscowości Theth, niegdyś bardzo popularnej w środowisku off-roadowym, ze względu na drogę dojazdową, która przed laty stanowiła wyzwanie dla samochodów terenowych. Aktualnie droga ta jest w całości wyasfaltowana, choć wciąż stroma i usiana licznymi serpentynami. Skodzie nie było łatwo, wskazówka temperatury cały czas opierała się o czerwone pole, a silnik rzęził ostatkiem sił. Dała radę, a my cieszyliśmy się, że Piotrek przed wyjazdem zainwestował w nową chłodnicę i tuning układu chłodzenia, zwiększający jego wydajność. Ostatecznie, równo o północy, udało nam się dojechać na miejsce. Miejscowość ta bardzo nas zaskoczyła – kiedyś składała się z pojedynczych zabudowań, w zasadzie bez zorganizowanej bazy noclegowej. Teraz stoi tam dosłownie hotel na hotelu, które w nocy rozświetlają okolicę licznymi jaskrawymi lampami. Widok nas zaskoczył, ale i ucieszył, bo pojawiła się nadzieja na nocleg pod dachem. Niestety, poinformowano nas, że tej nocy w żadnym z tych hoteli miejsca nie znajdziemy, i ostatecznie ze względu na zmęczenie i brak podłoża pod namiot (wszędzie kamienie!) byliśmy zmuszeni spędzić tę noc w naszej niezawodnej skodzie.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom14
Albania

Dzień 4.  – 6 września 2022, meta

Jako że nie była to najbardziej komfortowa noc, wstaliśmy wcześnie rano i od razu ruszyliśmy w drogę. Ponownie po górskich serpentynach, by na przełęczy w pięknym punkcie widokowym urządzić sobie śniadanie i poranną toaletę, korzystając z wyjątkowego gadżetu, w jaki wyposażyliśmy naszą skodę, czyli prysznica z ciepłą wodą. Następnie pojechaliśmy dalej, zmierzając już prosto w stronę mety. Tego dnia samochody złombolowe zaczęły być już widoczne na drogach. O ile sama trasa rajdu była dowolna, przez co załogi podzieliły się, jadąc wieloma różnymi drogami, o tyle już w samej Albanii wszyscy zaczęli się skupiać w tej samej okolicy.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom15 1
Prysznic samochodowy, Albania

Momentami miało się wręcz wrażenie, że nasze „złombole” dominują na drogach, wzbudzając zainteresowanie i wyraźną sympatię wśród Albańczyków. Później okazało się, że wzmianka o naszym rajdzie pojawiła się w lokalnym dzienniku telewizyjnym, dzięki czemu byliśmy dobrze rozpoznawalni i pozytywnie kojarzeni.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom16
Albania

Sam dojazd do mety okazał się wyzwaniem off-roadowym ze względu na to, że została ona zorganizowana na dzikiej kamienistej plaży z zaimprowizowanym kempingiem. Podobnie jak wcześniej na trasie, naszej skody to jednak nie wzruszyło i bez większych problemów około godziny 16:00 we wtorek osiągnęliśmy metę. Na miejscu było już kilkaset pojazdów z krajów demokracji ludowej, których liczba, ze względu na rozproszenie na dużym obszarze, była trudna do określenia. Klimat tego miejsca określilibyśmy jako woodstockowy, z nieustanną zabawą, muzyką oraz szeroko pojętym imprezowaniem. W nocy zorganizowano wielką dyskotekę na plaży, z fajerwerkami w kulminacyjnym momencie. W trakcie rajdu w sumie zebrano ponad 2,9 mln zł dla dzieci z domów dziecka – my także dorzuciliśmy tu swoją cegiełkę, a przy tym bawiliśmy się fantastycznie, zarówno na głównej imprezie, jak i potem w naszym obozowisku, razem z innymi poznanymi na trasie i mecie załogami.

Dzień 5. – 7 września 2022

Niestety ze względu na brak czasu i napięty plan powrotu nie mogliśmy dłużej pozostać na mecie i w środę, w okolicy południa, ruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem nie było już czasu na zbaczanie z drogi, zatem pojechaliśmy wzdłuż wybrzeża przez Albanię i Czarnogórę, aż do sprawdzonego już przez nas kempingu nad Zatoką Kotorską, gdzie ponownie warunki pozwoliły części z nas spędzić noc pod gołym niebem w hamakach.

Dzień 6. – 8 września 2022

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom19
Zatoka Kotorska, Czarnogóra

Rano, tym razem w pośpiechu, znów zrobiliśmy użytek z maski do nurkowania, po czym ruszyliśmy w dalszą drogę do domu, tym razem przez Chorwację. Tempo jazdy mieliśmy wyjątkowo szybkie, bo kierownicę tego dnia przejął nasz specjalista od autostrad – Marek, wspierany na nocnym odcinku przez Justynę. Mieliśmy też okazję przejechać nowym mostem, omijając cypelek Bośni i tym samym – konieczność pokonania dwóch dodatkowych granic. Noc spędziliśmy w hotelu w pobliżu obwodnicy Zagrzebia.

4000 km w 7 dni – Złombol 2022 - zlom20
Chorwacja

Dzień 7. – 9 września 2022, Wisła

Ostatni etap naszej podróży był szybki, gdyż tego samego dnia, w piątek 9 września, mieliśmy dotrzeć na firmową imprezę integracyjną do Wisły. Teoretycznie nie było to wielkie wyzwanie nawet dla  wiekowej skody, bo do pokonania mieliśmy około 700 km. Straciliśmy jednak dużo czasu w korkach w Bratysławie, gdzie postanowiliśmy zatrzymać się na obiad. Ostatni odcinek pokonaliśmy więc, ponownie wykorzystując całą moc 60 KM oferowanych przez silnik skody, ostatecznie dojeżdżając na miejsce punkt 19:00, kiedy rozpoczynała się oficjalna kolacja.

Tym samym pokonaliśmy całą trasę do mety i z powrotem, nabijając na licznik 4000 km, przemierzając w sumie 8 krajów, a to wszystko przez 7 fantastycznych, pełnych wrażeń dni.

Autor:

Klaudia Torun 01.12.2022

Dodaj komentarz: