Outsourcing – czy zdalnie oznacza gorzej?

Poradniki | 16.08.2017 | Czas czytania: 3 minuty

W jednym z wcześniejszych artykułów na JPro mój kolega Radek Okarmus, zastanawiał się nad rolą oraz wizerunkiem firm IT i wspomniał przy tej okazji o trudnościach w budowaniu zaufania klientów, szczególnie na polskim rynku. Chciałbym bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu, mam bowiem wrażenie, że często jest ono powodem opóźnień, a czasami wręcz wstrzymania realizacji projektów software'owych.

Jednym z najbardziej powszechnych przejawów braku zaufania jest niechęć do współpracy zdalnej. Według mnie to dosyć paradoksalne zjawisko. Żyjemy w czasach niespotykanego w historii cywilizacji rozwoju technik komunikacyjnych. Możemy z Katowic prowadzić wideorozmowę z kuzynem z Australii, z Kanady pokazać rodzicom w Polsce zdjęcia z wycieczki, czy uczyć się na kursach prowadzonych przez wykładowców w USA, nie ruszając się przy tym z Łodzi. Co więcej lekarze oddaleni od pacjenta o setki kilometrów mogą prowadzić konsultacje, a nawet przeprowadzać zabiegi chirurgiczne.

Zatem dlaczego potencjalny klient, słysząc, że deweloper mógłby dla niego pracować zdalnie, reaguje, jakby ktoś namawiał go do skoku na główkę do pustego basenu? Skąd ta potrzeba kontroli, która w praktyce może być złudna? Skąd założenie, że zdalne wykonywanie zadań musi wiązać się z niższą jakością i zagrożeniem bezpieczeństwa firmy?

Paradoksem jest to, że często ta sama osoba prywatnie dzieli się w sieci swoimi prywatnymi sprawami pełna ufności, że nikt tych danych nie wykorzysta przeciwko niej, a w pracy preferuje tradycyjne formy realizowania projektów. A przecież zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym technologia może nieść ze sobą zagrożenie. Bo podsłuchiwanie, śledzenie, czy kradzież danych są równie częstym zjawiskiem, co pozytywne przykłady wymienione wcześniej. Technologia jest etycznie neutralna, ale o sposobie jej wykorzystania decydują ludzie. Również kwestia bezpieczeństwa wynika z wykorzystywanych technologii, zasad i dobrych praktyk – zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Analogicznie jest w przypadku pracy zdalnej i on-site.

Ale wracając do tematu – niechęć do pracy zdalnej najczęściej racjonalizowana jest następującymi argumentami:

  • potrzebna jest integracja zespołu,
  • potrzebna jest bieżąca komunikacja między członkami zespołu,
  • zgodnie ze zwyczajem pracownicy obecni są w siedzibie firmy,
  • zarząd się nie zgodzi na takie ryzyko,
  • próbowaliśmy, ale nie zdało to egzaminu,
  • nie chcemy tracić kontroli nad bezpieczeństwem,
  • zależy nam na tym, żeby ludzie byli bardziej z nami związani.

Praca zdalna - fakty

Warto przyjrzeć się faktom. Około 70-80% deweloperów w JCommerce pracuje dla klientów zdalnie. Co ciekawe, ci klienci to najczęściej firmy zagraniczne: ze Szwajcarii, z Niemiec, ze Skandynawii. Jak to możliwe, że pomimo dużej odległości fizycznej, rzadkich spotkań osobistych (optymalizacja kosztów przelotów i zakwaterowania) i konieczności porozumiewania się w języku obcym, współpraca układa się pomyślnie? Komunikacja funkcjonuje sprawnie, jakość usług jest wysoka, a problemy na bieżąco rozwiązywane.

Istotne jest również to, że klient nie musi troszczyć się o miejsce w biurze, meble i wyposażenie. Bezpieczeństwo, czyli kwestia rzeczywiście bardzo ważna, jest zapewnione poprzez odpowiednie zarządzanie dostępami i uprawnieniami (zgodnie z uzgodnionymi wcześniej procedurami). W niektórych przypadkach klient przekazuje deweloperom swój sprzęt, w tym komputery, którymi administruje zgodnie z firmowymi standardami. Praca zdalna zasadniczo nie jest więc zagrożeniem bezpieczeństwa, a przynajmniej nie większym niż praca on-site. Badania pokazują bowiem, że w co najmniej połowie przypadków reguły bezpieczeństwa (świadomie lub nie) łamane są przez szeregowych pracowników.

Na koniec kwestia "miękka", czyli problem integracji pracowników. Brutalna prawda jest taka, że jeśli projekt jest źle prowadzony i pojawiają się w nim takie czynniki jak chaos, brak dokumentacji, brak spójności, kiepska atmosfera pracy, to nawet fizyczna obecność członków zespołu w biurze niczego nie zmieni. Deweloperzy, zarówno ci zatrudnieni na umowie o pracę, siedzący w siedzibie firmy, jak i ci kontraktowi, będą szukać innych opcji i w dzisiejszych czasach szybko je znajdą. I przeciwnie – dobrą atmosferę i sprawną komunikację w projekcie można osiągnąć także na odległość, wystarczy wykorzystać odpowiednie narzędzia i techniki zarządzania zespołem. Wniosek stąd taki, że integracja pracowników i ewentualny problem rotacji w projekcie nie są w ogóle zależne od geografii.

Reasumując, warto świadomie wyjść ze strefy komfortu, zrezygnować z ograniczających rozwój stereotypów i wykorzystać zalety pracy zdalnej, a więc:

  • brak kosztów biurowych i dojazdów,
  • większy wybór fachowców (mamy do dyspozycji deweloperów z wielu miast, a nawet krajów),
  • lepsza jakość pracy – tutaj występuje zjawisko skali, czyli pracownik dostawcy, pracujący zdalnie, może łatwo i szybko skonsultować problem z bardziej doświadczonymi kolegami ze swojego lub innych zespołów,
  • dobry dostawca usług IT nie będzie również robił problemów z umożliwieniem klientowi przetestowania w praktyce opcji pracy zdalnej (np. okres próbny z możliwością rozwiązania bez okresu wypowiedzenia, a następnie zaproponowanie innego specjalisty).
Autorem wpisu jest

Mateusz Fligier, JCommerce

Key Account Manager

W branży ICT działa od kilkunastu lat. Przed związaniem się z JCommerce współpracował z producentami, dystrybutorami i integratorami rozwiązań network & security. W JCommerce odpowiada za rozwój współpracy z klientami na rynku polskim. Interesuje się zagadnieniami Business Intelligence.

Komentarze

  • Aktualnie brak komentarzy.

Skontaktuj się z nami