powrót
25.06.19
Kategorie: After hours Blog

Kwiecień dla działu marketingu upłynął pod znakiem realizacji drugiej odsłony naszego filmu JTour. Najpierw tygodnie przygotowań – pisanie scenariusza, szukanie rekwizytów, ustalanie logistyki…  Finalnie w ciągu zaledwie tygodnia zespół składający się z 6 osób odwiedził wszystkie 7 biur JCommerce. To była niesamowita przygoda nie tylko dla ekipy filmowej, ale też dla wszystkich naszych pracowników. Jesteście ciekawi, co działo się w poszczególnych miastach?

Czym jest JTour?

JTour to nic innego jak wirtualna podróż po naszym biurze. Pokazuje nasze biurowe życie od środka . Ale JTour 1.0  ma już 5 lat. Przypomnijmy sobie tą produkcję. 

Sami nie możemy uwierzyć, że już tyle czasu minęło. Przez ten czas mnóstwo się zmieniło: katowickie biuro przy ul. Kościuszki zyskało dodatkową powierzchnię, poza tym otworzyliśmy biura w Rzeszowie, Poznaniu, Bielsku-Białej, a także zmieniliśmy lokalizację naszej głównej siedziby w Katowicach. To właśnie dlatego, oglądając JTour 2.0, zobaczycie nie jedno, a wszystkie 7 biur JCommerce. Przeczytajcie, co działo się w każdym z nich.

Uwaga BONUS!

Dodatkową atrakcją JTour jest fakt, że w tworzenie podkładu muzycznego do filmu, zaangażowali się muzycy pracujący na co dzień w JCommerce. W ten sposób powstał JBand, który swój premierowy koncert zagrał podczas majowej imprezy integracyjnej w Zatorze. W skład JBandu wchodzą: Przemysław Nowakowski, Erwin Kuś, Szymon Serwin, Berenika Pietuch, Maciej Ilnicki oraz Bartosz Komin.

Warszawa

Nagrania zaczęliśmy od stolicy. O dobry humor w czasie pracy zadbał zespół HR, drugi co do wielkości w JCommerce. Paulina (nasza rekruterka), która jest mistrzynią koktajli, przygotowała dla nas prawdziwą bombę witaminową. Bez wahania połączyła ze sobą garść szpinaku, sok z cytryny, sok jabłkowy, banana i kiwi. Okazało się to być bardzo dobrym rozwiązaniem na poniedziałkowy poranek. Posileni pysznymi napojami nabraliśmy jeszcze większej motywacji i sił do pracy przy produkcji.

 

W Warszawie znajduje się drugie co do wielkości biuro handlowe, dlatego musiało być pokazane w iście hollywoodzkim stylu. Panowała tam niezwykle gorąca atmosfera, jaka towarzyszy zazwyczaj przy dopinaniu nowych projektów. Czy ta scena z czymś Wam się kojarzy?

 

Dla kontrastu, w pokoju, w którym na co dzień siedzą nasze koleżanki z działu HR, panowała atmosfera zen. Można było usiąść pod parasolem prosto z Bali i chwilę pomedytować lub po prostu odpocząć od natłoku pracy. W ten sposób nasze łowczynie talentów dbają o dobry nastrój kandydatów już na początkowym etapie rekrutacji. Zresztą sami widzicie z jakim uśmiechem potrafią wejść na rozmowę rekrutacyjną.

 

W pozostałej części biura zobaczycie pochłoniętą w chmurach strefę Azure, czy zagrożoną wybuchem strefę PLC. Nie mogło też zabraknąć strefy relaksu, która – umówmy się – jest jedną z ważniejszych części, bo to w niej rozwija się życie towarzyskie i można lepiej poznać kolegów z pracy.

Poznań

Z Warszawy pojechaliśmy prosto do stolicy Wielkopolski, gdzie Poznaniacy ugościli nas garnkiem tradycyjnych pyr z gzikiem. Jak pewnie wiecie, Poznań słynie z ziemniaków, jednak nie sądziliśmy, że będą atakować nas z szafek! Scenę pt. pyry atakują, zobaczycie w filmie przedstawiającym poznańskie biuro. Skoro obiad to musi być i podwieczorek. Będąc w Poznaniu musieliśmy spróbować słynnych rogali Marcińskich. Mniam!

 

Jednak nie samym jedzeniem człowiek żyje. Poznańskie biuro jest pełne ludzi z pasją – mamy tam m.in. dwóch uzdolnionych muzycznie kolegów, którzy swoją grą na gitarze umilali nam cały czas kręcenia filmu. W Poznaniu pracuje też Jacek Marczewski – zdobywca I miejsca w konkursie JPasje, który specjalnie na nasz przyjazd zaprojektował i wykonał model samolotu (przeczytaj wywiad z Jackiem).

 

Po przyjeździe do Poznania okazało się, że do biura dotarły panele z naszymi firmowymi wartościami, których JPeople jeszcze nie zdążyli przymocować. Jako, że jedną z wartości jest praca zespołowa, bez wahania zabraliśmy się do pracy i pomogliśmy kolegom. Jak nam to wyszło? Zobaczycie na filmie!

Bielsko-Biała

Biuro w Bielsku jest jednym z mniejszych, jednak widoków można im pozazdrościć! Kto by nie chciał mieć gór na wyciągnięcie ręki?

 

Bliska odległość gór potrafi człowieka nieźle zaskoczyć – ni stąd, ni zowąd w biurze pojawił się śnieg, a jak śnieg, to i narciarze. A tak poważnie – śnieżycę stworzyliśmy sami. Do dzisiaj w butach znajdujemy białe styropianowe kulki imitujące śnieżny puch.

Przyjeżdżając do Bielska, trafiliśmy na odbywające się w biurze lekcje angielskiego. Nie sądziliśmy jednak, że spotkamy tam brytyjskiego gwardzistę. Był dość ruchomy i wyluzowany jak na strażnika, zresztą sami zobaczcie:

Ponadto okazało się, że w gronie JPeople mamy kilku kolekcjonerów. Łukasz (Presales & Sourcing Manager) zbiera stary sprzęt komputerowy. Dzięki niemu mogliśmy wrócić do czasów dzieciństwa i pograć w Mortal Kombat, czy Lotus 1.  Natomiast Tomasz (Front-End Developer) kolekcjonuje modele statków kosmicznych.

Kraków

Dojazd do Krakowa nie mógł obyć się bez korków. Zestresowani, na lekkim niedoczasie weszliśmy do biura, w którym czekała już na nas cała skrzynia świeżych rzodkiewek, dostarczonych prosto z pola naszego kolegi Roberta, który oprócz tego, że programuje pomaga też w rodzinnym gospodarstwie.  

 

W jednej z salek konferencyjnych panowała iście koncertowa atmosfera. To wszystko za sprawą ekspertów Business Intelligence, którzy swego czasu robili show na weselach. Kojarzycie Slasha – gitarzystę Guns N’ Roses? My w Krakowie mamy swojego własnego, lepszego. Zobaczcie jak wyglądały przygotowania do występu. 

Poza tym nasz kolega Łukasz opowiedział i pokazał, na czym polega trial rowerowy (to ten szaleniec, który zeskakuje z biurka na rowerze), graliśmy w kosza, wzięliśmy pod lupę kawałek kodu, a Tomek przyprowadził tandem, na którym w ramach wolontariatu jeździ razem z osobami niewidomymi.

Rzeszów

Biuro w Rzeszowie było doskonale przygotowane na nasz przyjazd. Tuż przed budynkiem czekało zarezerwowane miejsce parkingowe, ogrodzone taśmą, a po wejściu do biura zostaliśmy przywitani kawą i ciastem. Od razu poprawiło to nasze humory, pomimo tego, że cały tydzień w trasie dał nam nieźle w kość!

Co działo się w Rzeszowie? Akcja filmu idealnie wpasowała się w piątkowy nastrój – były drinki z palemką, dmuchany basen wypełniony wodą i leżaki. Poza tym rozegraliśmy turniej w ping ponga, wręczyliśmy trofea… Nie mogło obyć się też bez prelekcji Piotrka Hendzla, który jest członkiem Rzeszów Java User Group, a ze swoimi wykładami występuje też na licznych konferencjach.

 

Nie mogło się też obejść bez uchwycenia Wojtka Kloca, który w 2017 roku wygrał główną nagrodę w programie poleceń pracowników JDream (przeczytaj wywiad z Wojtkiem). Jednak od tego czasu nie zwalnia z tempa. Wyobrażacie sobie, że na czas kręcenia filmu zaprosił do biura prawdziwych kandydatów? Do tego trzeba mieć prawdziwą charyzmę!  

Podkarpacka ekipa okazała się tak zorganizowana, że szybko skończyliśmy nagrania, mogliśmy wrócić do Katowic i nacieszyć się jeszcze piątkowym wieczorem.

Katowice Ściegiennego

Nasza nowa siedziba przez wielu nazywana jest “prestiżem”. Musiało być więc na bogato – złoto i czerwony dywan, ale wszystko po kolei.

Specjalnie na tę okazję sprowadziliśmy JImpressusa, którym jechaliśmy na Złombol w 2015 r. (przeczytaj wpis). Może to nie limuzyna, ale też robi wrażenie. Chyba nawet większe niż niejedno luksusowe auto. A co dopiero, gdy ikona polskiej motoryzacji pojawi się w towarzystwie 2 chopperów?

 

Na zdjęciu na pewno zauważyliście osobę w złotym kostiumie. To nasz kolega, który nieopatrznie powiedział, że wystąpi w filmie tylko wtedy, gdy znajdziemy dla niego złoty garnitur. Nie wiedział jednak, że przy tej produkcji nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Może garnitur to to nie jest, ale całość lśni z daleka.

Do samego biura weszliśmy po czerwonym dywanie, niemalże uciekając przed  dziennikarzami i fotoreporterami. Przechodząc dalej spotkaliśmy katowicki dział sprzedaży, który akurat odbywał sesję planowania strategicznego. Spotkaliśmy też pszczelarza, testerów testujących jakość cytrusów i naszych administratorów Jabłek.

Jednak chyba największą atrakcją był pokój zarządu, gdzie w mocno laboratoryjnej scenerii nasi prezesi przygotowywali JLemon, czyli słynną cytrynówkę, która tworzona jest tylko na specjalne okazje.

Katowice Kościuszki

To w dalszym ciągu największe z naszych biur. Działo się też w nim najwięcej.

Nagraliśmy jedno z naszych spotkań z cyklu BiteIT, gdzie oprócz prelekcji wspinaliśmy się m.in. po ściance wspinaczkowej, czy graliśmy w piłkarzyki. Dalej, na naszą prośbę, koledzy z pokoju .NET Inside reaktywowali swój słynny bożonarodzeniowy kominek, którym przed Świętami zachwycało się całe katowickie biuro.  

 

Obecny był też Bartek, tresowany pudel naszej koleżanki z działu marketingu, nurek i para rodem ze średniowiecza. Przyznacie, że wyglądali niesamowicie. Cytując naszego kolegę Dawida – testera, którego pasją jest rekonstrukcja historyczna: “jedyne, co nie jest z epoki, to plomby w moich zębach”.

Po drugiej stronie biura nasze koleżanki z działu HR udały się na łowy. Wspólnie z wiceprezesem dzielnie łowiły nowe programistyczne talenty. Jesteście ciekawi, kto dał się złapać i jaka była jego reakcja po podpisaniu umowy i otrzymaniu pakietu powitalnego? Jeżeli tak, to dokładnie oglądajcie pierwszą część filmu.  

Niedaleko pokoju Happy Resources znajduje się też nasza firmowa biblioteczka. Spotkaliśmy tam głodnego wiedzy kolegę. Biedny nie wytrzymał od natłoku know-how i wywrócił się pod ciężarem książek. Molów książkowych uspokajamy – żadna książka nie ucierpiała podczas kręcenia naszego filmu.

 

JTour w liczbach

  • 6 osób ekipy filmowej
  • 7 dni delegacji
  • 7 biur w całej Polsce
  • 5 opakowań kwaśnych żelków
  • 57 wypitych kaw
  • 1635 km przejechanych kilometrów
  • 50 kg ziemniaków
  • 3 kg twarogu
  • 60 kg jabłek
  • 1 wór styropianu
  • i mnóstwo niezapomnianych chwil, które będziemy wspominać jeszcze długo.

Film można zobaczyć tutaj

UWAGA!
Już niedługo filmy szczegółowo przedstawiające poszczególne biura.

Autor:

Agata Szecówka 25.06.19

Dodaj komentarz