powrót
29.09.20
Kategorie: Blog JStories

Wojciech Kloc – JAVA Developer z 15-letnim doświadczeniem, ubrudził ręce w kilku językach programowania. Nazywany Mojżeszem rzeszowskiego rynku IT. Chcesz się dowiedzieć dlaczego? Koniecznie przeczytaj wywiad!

Jak długo jesteś już w JCommerce?
Ponad 3 lata.

Jak do nas trafiłeś?
Trafiłem na ogłoszenie i sam aplikowałem. Od razu rzuciła mi się w oczy taka fajna firma 😉

Pamiętasz swój pierwszy projekt w JCommerce?
Tak, pamiętam. To był projekt w fajnym stacku technologicznym, który przynosił pewne wyzwania. Byłem jedyną osobą w rzeszowskim biurze pracującą w tym projekcie, a dodatkowo pracowałem zdalnie. Wcześniej nie pracowałem w 100% zdalnym zespole, potrzebowałem więc trochę czasu na zmianę podejścia. Musiałem na przykład przyzwyczaić się do tego, że nie zawsze mam możliwość zapytania o coś na szybko kolegi z biurka obok. Z częścią zadań musiałem mierzyć się samodzielnie, co było dla mnie nowością. Do tego dochodziły częste wyjazdy do klienta.

Od samego początku kariery zawodowej programujesz w Javie?
Coś Ty! W Javie programuję mniej więcej od 6 lat. A wcześniej… Wcześniej to chyba łatwiej będzie powiedzieć, w jakim języku nie pisałem (śmiech)! Zaczynałem standardowo od PHP, MySQL, LAMP stacka. Wówczas pracowałem w startupie zajmującym się tworzeniem stron webowych. Następnie trafiłem do firmy z branży medycznej, w której otrzymaliśmy zadanie stworzenia software’u w języku C++, a później powoli weszła Java. W międzyczasie myślałem nawet o odejściu z IT.

Jaki pomysł na siebie wówczas miałeś?
Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady! Zająłbym się hodowlą jedwabników albo czymś równie abstrakcyjnym. To był taki chwilowy etap wypalenia zawodowego spowodowany brakiem wyzwań, który szybko minął. Zaczęły pojawiać się coraz ciekawsze projekty i odzyskałem motywację. No i dochodzi jeszcze taka pragmatyczna kwestia – poświęciłem sporo czasu na rozwój w danym kierunku, pracowałem całe życie na określoną pozycję i trudno tak z dnia na dzień to wszystko przekreślić, zrobić zwrot o 180 stopni i zająć się czymś zupełnie innym. To nie jest takie easy peasy, że wstaję i mówię: „Dobra, od dziś będę sprzedawać kebaby w budce”.

Wspomniałeś, że wypracowałeś sobie pewną pozycję. Koledzy nazywają Cię „Mojżeszem rzeszowskiego rynku IT”.
(Śmiech). A to cwaniaczki! Sprawa jest prosta. Byłem jedną z pierwszych osób zatrudnionych w rzeszowskim oddziale JCommerce na stanowisku developera. Wcześniej był tu silny zespół ERP, natomiast nie było działu developmentu. Gdy przyszedłem, musiałem sobie skompletować zespół i jakoś tak wyszło, że pociągnąłem za sobą całkiem sporo osób z poprzedniej firmy. Stworzyłem taką swoją arkę Noego. Nie mam złudzeń, że to był efekt mojego uroku osobistego. To tak nie zadziałało (śmiech). Po prostu trafiłem na dobry moment, bo rynek rzeszowski zaczął się prężnie rozwijać i pojawiło się kilka nowych firm IT. Powiem nieskromnie: relacje z ludźmi z pracy mam bardzo dobre, staram się utrzymywać stare znajomości. Z poprzednim pracodawcą rozstaliśmy się bez żadnych animozji, a gdy dopytywano mnie, jak mi się wiedzie w nowej robocie – odpowiadałem, „Spoko projekty, fajni ludzie”. Zrobiłem dobry PR!

Dzięki Twoim poleceniom 3 lata temu zostałeś zwycięzcą programu poleceń pracowniczych JDream. Jak spożytkowałeś nagrodę?
Większość przepiłem (śmiech). A tak serio, to spożytkowałem ją na bardzo prozaicznie rzeczy – wakacje, remont domu. Wspólnie z żoną zadecydowaliśmy, na co wydamy wygraną.

Sporo udzielasz się jako prelegent podczas meetupów i konferencji. Lubisz wystąpienia publiczne?
Tak, zdecydowanie mam parcie na szkło (śmiech). A tak serio, przygotowanie do wystąpienia publicznego to dla mnie dodatkowa mobilizacja, żeby zainteresować się czymś nowym, zagłębić w temat. Na co dzień zwykle brakuje na to czasu, niektórych zagadnień dotykamy jedynie powierzchownie, aby znać ogólny koncept. By móc ludziom opowiedzieć i pokazać coś ciekawego, trzeba już jednak troszkę głębiej dotknąć tematu, przerzucić kilka bajtów kodu. Na ile czas mi na to pozwala, nie unikam tego typu inicjatyw. Dodatkowo widzę też, że po tych wszystkich wystąpieniach publicznych moje umiejętności miękkie się rozwijają.

W jaki jeszcze sposób dbasz o swój rozwój zawodowy?
Obserwuję różnego rodzaju grupy tematyczne w social mediach, czytam regularnie kilka ulubionych blogów i portali. Staram się cały czas mieć rękę na pulsie i śledzić nowości. No i najważniejsza rzecz – dyskusje projektowe i okołoprojektowe z zespołem, które non stop przewijają się w pracy. Taki dyskusyjny open space.

Masz rady dla osób, które chciałyby coś osiągnąć w karierze developera?
Niech się nie boją wkładać rąk w kod. Wielu rzeczy zwyczajnie trzeba dotknąć i „ubrudzić” sobie nimi ręce. To tak jak z nauką pływania. Nie wystarczy sobie obejrzeć filmiku na YouTube (choć na samym początku warto). Trzeba pójść na basen i próbować. Lepszym pływakiem będzie ten, kto przepłynie 1 długość basenu, niż ten kto tylko obejrzy 100 filmików o pływaniu.

Dlaczego dalej pracujesz w JCommerce?
No wiesz, ogólnie firma jest spoko. Podoba mi się klimat i projekty, które robimy. Jesteśmy w czołówce firm IT w Polsce, można się rozwijać, angażować w prowadzenie meetupów i webinariów. Panuje tu przyjazna atmosfera, a z ludźmi, którzy tu pracują, fajnie spędza się czas zarówno w pracy, jak i po pracy.

Autor:

Magda Richta 29.09.20

Dodaj komentarz

  • Paweł
    | 29.09.2020