powrót
25.06.20

Kamil pracę w JCommerce zaczynał od stażu. Dziś sam mentoruje stażystów i spełnia się w roli prelegenta. Jak udało mu się to osiągnąć w tak krótkim czasie? Przeczytaj wywiad i poznaj szczegóły!

Kamil, jak długo jesteś już w JCommerce?
Dokładnie 4 lata, zacząłem w lipcu 2016.

Jak do nas trafiłeś?
Byłem na studiach, a JCommerce współpracowało wtedy z Politechniką Śląską. Poszedłem na spotkanie zorganizowane przez firmę, na którym opowiadano o pracy testera. Ogłoszono nabór na staż w JCommerce, zaaplikowałem – i tak się tu znalazłem.

Jak wyglądał proces kwalifikacji na praktyki?
Trzeba było tylko podesłać CV (śmiech)… A tak naprawdę to Leszek Zieliński (Quality Assurance Technical Solution Manager w JCommerce – przyp. red.) podsyłał mi do przeczytania materiały o testowaniu. Następnie na rozmowie kwalifikacyjnej sprawdzał wiedzę i rozumienie tych treści, podstawową wiedzę o algorytmach, podejście do testowania, a także znajomość języka angielskiego.

Czym zajmowałeś się na początku?
Na początku testowałem stronę PKO Silesia Marathon. Sprawdzałem tam tłumaczenie na język angielski i aplikację mobilną. Następnie trafiłem do klienta, dla którego pracuję do tej pory. Na początku testowałem manualnie, robiłem dokumentację od zera, a po kilku miesiącach zacząłem się interesować automatyzacją.
Po roku awansowałem na regulara i zaopiekowałem się swoim pierwszym stażystą. Rok później odbyła się pierwsza edycja Akademii JTestera, po której dostałem pod swoje skrzydła kolejnego stażystę.

Jak to się stało, że zacząłeś opiekować się stażystami?
Kurczę, nie pamiętam. Pewnie się zgłosiłem. Zresztą ja zawsze byłem dość aktywny i robiłem dużo dodatkowych rzeczy.

No właśnie – Twoja proaktywność została w tym roku doceniona, bo zostałeś laureatem plebiscytu MJVP (Most JValuable People) w kategorii praca zespołowa. Czy to dla Ciebie duże wyróżnienie? Jak myślisz, dlaczego nagroda przypadła właśnie Tobie?
Oczywiście, że to dla mnie duże wyróżnienie. Tym bardziej, że praca zespołowa jest dla mnie szczególnie ważna. Nie wiem dlaczego właśnie mnie przyznano nagrodę… Może dlatego, że dużo rozmawiam z ludźmi i angażuję się w różne eventy – imprezy integracyjne, Halloween, Akademię JTestera czy wspieram stażystów?

Wracając jeszcze na chwilę do początków Twojej kariery – podobno byłeś też testerem… w zakładach mięsnych. Opowiesz coś więcej o tej historii? Czy to doświadczenie wpłynęło jakoś na Twój wybór profesji?
Nie nazwałbym tego zawodu do końca „testerem”, bardziej kontrolerem jakości, chociaż miało to trochę wspólnego z moją obecną pracą. Sprawdzałem, czy mięso przychodzące do zakładu jest zgodne z wymaganiami. Czy wpłynęło na wybór profesji – nie wiem, ale na pewno dobrze wyglądało w CV (śmiech).

Czy masz poczucie, że rozwijasz się w JCommerce?
Dużą rolę odgrywa tu Leszek Zieliński, który sugeruje, czym warto się zająć. Dodatkowo to, że firma zapewnia finansowanie certyfikatu ISTQB, jest super opcją.
Poza tym nigdy nie usłyszałem, że mam czegoś nie robić. Gdy chcę się w coś zaangażować, pomóc, to po prostu to robię. Nigdy nie usłyszałem, że jestem tu po to, żeby pracować, a nie zajmować się “pierdołami”. Jeśli ktoś tylko chce się rozwijać, to w JCommerce na pewno znajdzie ku temu możliwości.

Przeszedłeś ścieżkę od stażysty do mentora. Czy można powiedzieć, że to jest jakiś zawodowy sukces?
W ciągu tych kilku lat mocno się angażowałem i zahaczałem o różne dodatkowe zajęcia. Myślę, że szybko się to potoczyło i fajnie, że była taka możliwość. W chwili obecnej w weekendy jestem trenerem w jednej ze szkół programowania, gdzie prowadzę szkolenia dla nowych testerów. Na pewno nie udałoby się to, gdyby nie doświadczenie, które zdobyłem w JCommerce, prowadząc m.in. prelekcje w ramach Akademii JTestera.

No właśnie, byłeś jednym z mentorów Akademii JTestera – jak to się zaczęło?
To był pomysł Leszka. Ciężko jest zgarnąć z rynku testerów, bo zapotrzebowanie na nich mocno wzrosło. Kiedy zaczynałem pracę w JCommerce, byłem jednym z siedmiu testerów. Tylko w ciągu pierwszych 2 lat nasz zespół rozrósł się 5-krotnie.
Ludzie, którzy przychodzili do nas na rozmowy kwalifikacyjne, nie mieli praktycznie żadnego doświadczenia i nie wypadali za dobrze, więc stwierdziliśmy, że zaprosimy ludzi, zrobimy im kilkudniowe, bezpłatne szkolenie i wybierzemy najlepszych. Tylko w 1. edycji było ponad 100 zgłoszeń na 12 miejsc. Później z tych wszystkich kandydatów wybraliśmy trzech, którzy dostali się na płatny staż.
Dla mnie było to super doświadczeniem, bo wtedy pierwszy raz mogłem wystąpić w roli prelegenta.

Masz jakieś rady dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę w IT?
Hmm… Na przykład: ‚mięsko zjedz, kartofle zostaw’ (śmiech). A tak serio, to na początku warto postawić na swój rozwój, a nie rzucać się na duży hajs bez możliwości rozwoju. Trzeba też szukać tej wiedzy, czytać artykuły, które są darmowe, są też vlogi, prezentacje, darmowe szkolenia itd.
Warto skupić się na podstawach. Jeżeli np. osoba pracująca w banku chce przekwalifikować się na testera, a nie zna algorytmów, nie potrafi określić warunków brzegowych czy wymienić podstawowych typów zmiennych, to może mieć ciężki start.
Ważna jest też znajomość podstaw programowania, nawet jeśli się ich nie wykorzystuje. Po prostu warto wiedzieć, jak programiści pracują.
To nie jest praca dla ludzi, którzy są mało ambitni, bo ciągle się trzeba rozwijać i dokształcać.

Dlaczego dalej pracujesz w JCommerce?
Przede wszystkim ludzie są fajni! Dużo osób podkreśla, że w JCommerce jest fajna atmosfera, nie ma korpo mentalności i wyścigu szczurów. Ja się z tym absolutnie zgadzam.
Poza tym myślę, że mogę tu jeszcze wiele osiągnąć. Mam możliwości rozwoju i nikt mi w nim nie przeszkadza. Jak mi coś nie pasuje, to mój Team Manager zawsze mi pomoże.
Nie wiem, co by musiało się stać, żebym chciał zmienić pracę.
Atmosfera jest fajna, możliwości rozwoju są, stawka też jest rynkowa. Sądzę, że w przypadku pracy sprawdza się powiedzenie, że lepsze jest wrogiem dobrego.

Autor:

Agata Szecówka 25.06.20

Dodaj komentarz