powrót
04.01.21
Kategorie: Blog JStories

„Rudy” już od 4 lat jest testerem oprogramowania. Zaczynał od stażu w JCommerce, a teraz sam realizuje się w roli wykładowcy i mentora. Ceni sobie pracę zespołową i prawdziwy Scrum. Dlaczego uważa, że testowanie jest ciekawsze od programowania? Zapraszamy do lektury wywiadu!

Jak długo jesteś już w JCommerce?
Od stycznia 2017.

Jak do nas trafiłeś?
W zasadzie to przez przypadek. Byliśmy w jednej grupie na kierunku Informatyka Przemysłowa na Politechnice Śląskiej z Kamilem Czornyj (Tester Oprogramowania w JCommerce, przyp. red.), który dostał się na staż w JCommerce. Po paru miesiącach JCommerce szukało kolejnych stażystów i Kamil stwierdził: „Rudy się nada”. I polecił mnie.

No właśnie, jak to jest być „Rudym”?
Paweł to dość popularne imię, a bycie „Rudym” ułatwia komunikację w zespole. Gdy zaczynałem pracę, to w tym samym tygodniu zaczynało też dwóch innych Pawłów. Bycie „Rudym” zamiast trzecim Pawłem pomaga. W zasadzie od podstawówki jestem „Rudym”, przyzwyczaiłem się i w ogóle się tym nie przejmuję.

Co było po stażu, pamiętasz swój pierwszy komercyjny projekt?
Pierwszy projekt był już na początku stażu. Po pierwszym tygodniu, kiedy zapoznałem się z podstawami testowania, poznałem ludzi i wdrożyłem się, od razu trafiłem jako tester do projektu dla CORE i zacząłem pracę typowo projektową. Od tego czasu praktycznie cały czas jestem w jakimś projekcie.

W jednym z projektów miałeś okazję pełnić nawet rolę Product Ownera. Możesz opowiedzieć coś więcej o projekcie i wyzwaniach, jakie przed Tobą stawiał?
To był projekt dla start-upu, do którego poszukiwano analityka. Jednak już przy starcie projektu okazało się, że będę pełnił rolę Product Ownera. Wyzwaniem była sama organizacja pracy. Cały zespół był zdania, że jest za wcześnie na development. Nie było jasnych wymagań, a sam pomysłodawca nie do końca wiedział, co chce osiągnąć. 2 miesiące później skończyły się fundusze, a wraz z nimi projekt. Był to krótki epizod, z którego wyciągnąłem raczej lekcję, jak nie prowadzić projektu, niż jak być Product Ownerem. Tak że myślę, że praca na stanowisku Product Ownera jest jeszcze przede mną.

Chciałbyś rozwijać się właśnie w tym kierunku?
Myślałem o tym, żeby kiedyś iść w stronę czy to Scrum Mastera czy Product Ownera. Aktualnie jest to bardziej dokształcanie się i certyfikowanie w tych kierunkach, niż szukanie okazji, żeby te role pełnić. Miałem okazję pracować w kilku projektach w Scrumie, który działał. Ale zdarza się też, że w niektórych projektach z całego dobrodziejstwa metodyki Scrum zostaje tylko nazwa, a zespół narzeka, że zasady Scruma nie są respektowane w codziennej pracy. Fajnie byłoby pełnić kiedyś rolę scrumową i pokazać innym, że Scrum może działać, ale to jest raczej kwestia przyszłości. Na razie realizuję się w testach i nie narzekam na brak zajęć.

Zaczynałeś od stażu, a teraz sam jesteś współorganizatorem Akademii JTestera oraz wykładowcą w Software Development Academy. Jak czujesz się w roli mentora?
W zasadzie przychodzi mi to dość naturalnie. Zawsze uważałem, że gdy zna się lepsze rozwiązanie i ma się jakąś wiedzę, to warto się nią dzielić. Jeśli ktoś jest jedyną osobą, która ma daną wiedzę, to zawsze ona będzie musiała zająć się jakimś zagadnieniem. A przecież nie na tym polega praca zespołowa, żeby wszystko brać na siebie. Druga rzecz jest taka, że sam zaczynałem od stażu, nie miałem żadnego bagażu złych praktyk. Poznawałem wszystko od podstaw i uczyłem się nowych rzeczy w sposób łatwo przyswajalny. Dzięki temu dziś jestem w stanie wytłumaczyć innym trudne zagadnienia w prosty sposób. Dzielenie się wiedzą zawsze sprawiało mi przyjemność, a jak jeszcze dzięki temu można coś dorobić, to już w ogóle jest fajnie.

Dlaczego zdecydowałeś się na karierę testera oprogramowania?
Na studiach w zasadzie nie wiedziałem, co chcę robić. Dopiero staż mi pokazał, że testowanie jest ciekawe, i stwierdzałem, że chcę się rozwijać w tym kierunku. Jestem typem człowieka, który lubi nowe wyzwania, a w testowaniu jest ich naprawdę sporo. W trakcie studiów zetknąłem się z programowaniem i pisanie kodu najzwyczajniej nie sprawia mi przyjemności, więc nigdy nie szedłem w tym kierunku. Być może kiedyś mi się odmieni, ale na razie uważam, że to nie dla mnie.

Co zatem sprawia Ci największą satysfakcję w pracy?
Jako tester jestem zaangażowany już na etapie planowania pewnych działań. Kiedy słyszę, że coś będzie do zrobienia, jestem w stanie zauważyć jakieś miejsca, gdzie mogą pojawić się problemy, luki czy błędy logiczne. Zadania wymagają różnych podejść do testowania, a często trzeba wymyśleć, jak przetestować dane zadanie. Oczywiście zdarzają się sytuacje, że testuje się na jedno kopyto, bo każde zadanie jest bliźniacze do poprzedniego. Dosyć często jednak zdarzają się przypadki, że trzeba usiąść, pogłowić się, pomyśleć, rozwiązać parę problemów. I wtedy satysfakcja jest duża! Lubię tę pracę, bo mogę wykazać się nie tylko w pracach testerskich, ale też analitycznych czy organizacyjnych.

Piszesz też artykuły na naszego firmowego bloga JPro oraz prowadzisz webinaria. Co dają Ci te aktywności?
Jeżeli znajdzie się ciekawy temat, to też ciekawie się taki temat realizuje. Trzeba coś doczytać, dowiedzieć się paru rzeczy, usystematyzować wiedzę. Nie piszę artykułów, typu „Testuj, bo nasza firma rekrutuje testerów”. Zawsze, pisząc artykuł, chcę przekazać wiedzę czy podzielić się ciekawostką. Podobnie z webinariami – to dobra okazja do podzielenia się wiedzą, ale też dokształcenia, zgłębienia tematu. No i jeszcze jedna kwestia: budowanie marki osobistej. Artykuły i materiały podpisane moim nazwiskiem, z których ktoś może skorzystać, pozwalają mi zaprezentować się, wyróżnić na tle innych w światku IT, który jest przecież dość duży.

W jaki jeszcze sposób dbasz o swój rozwój zawodowy?
Po pierwsze, staram się być na bieżąco z technologiami i metodykami, które znam. W każdym projekcie pojawia się jakaś nowa technologia, nowe zagadnienie, które poszerzają zakres wiedzy i umiejętności. Ja mam takie szczęście, że pracuję 4 lata, a miałem okazję być już w 5 projektach i sporo możliwości, żeby nauczyć się czegoś nowego. Poza tym uczestniczę w meetupach i webinariach. To dobra okazja, żeby spotkać się czy to z osobami z pracy, które pracują w innych projektach, czy to z byłymi pracownikami firmy, posłuchać kogoś mądrzejszego, napić się piwka, podyskutować. Co roku staram się też zdobyć jakiś ciekawy certyfikat, nawet niekoniecznie certyfikat, którego potrzebuję ze względu na jakieś wymagania w danym projekcie. Mam na myśli certyfikacje, które uważam za wartościowe i które coś wnoszą, rozwijają mnie.

Masz rady dla osób, które chciałyby rozpocząć swoją karierę w testowaniu oprogramowania?
To jest trudny temat, bo aktualnie osób, które chcą zaczynać karierę jako tester, jest zdecydowanie więcej niż potencjalnych miejsc pracy. Na początku na miejscu takiej osoby zadałbym sobie pytanie: „Czy naprawdę chcę iść w tą stronę?”. Wiele osób uważa, że to łatwy start w IT i że następnie pracodawcy nauczą ich programować i będą zarabiać miliony monet jako programiści. To tak nie działa. Jest wiele osób, które po prostu się do tego nie nadają.

Jakie predyspozycje trzeba zatem mieć, żeby zostać testerem, i jak się rozwijać?
Są pewne cechy charakteru potrzebne w pracy testera – cierpliwość, umiejętność argumentowania swoich racji, asertywność. Wszystko da się wypracować, ale bez tych cech inni nas zakrzyczą, nie będziemy mieli nic do gadania. Jeżeli ktoś rzeczywiście ma predyspozycje do bycia testerem i czuje, że będzie się w tym zawodzie realizował, to jak najbardziej dobry kierunek. Wówczas na pewno dobrze jest dołączyć do jakiejś grupy na Facebooku, jak np. Testowanie Oprogramowania, poczytać, jak inni zdybywali wiedzę. Warto też wiedzę zdobywać, niekoniecznie na płatnych kursach, ale coś robić, żeby w tym morzu kandydatów wypłynąć na powierzchnię. Ilość technologii i materiałów które trzeba przyswoić na początek, jest dosyć duża. Musimy pamiętać, że to nie jest tak, że można w 8 godzin zostać testerem i znaleźć pracę.

Dlaczego dalej pracujesz w JCommerce?
Są 2 powody. Po pierwsze, nigdy nie miałem takiego bodźca do zmiany pracy, sytuacji, w której ktoś zaproponowałby mi „super ofertę, jedną na milion”, po odrzuceniu której całe życie plułbym sobie w brodę. A po drugie, dobrze się czuję w JCommerce, są świetni ludzie, fajna atmosfera, nie mogę narzekać na projekty. Zawsze gdy mam jakąś sprawę organizacyjną, to mogę śmiało zgłosić się do TM-a i wiem, że będzie ona rozwiązana. Gdy chcę porozmawiać o podwyżce, nie usłyszę „przyjdź za pół roku” czy „nie, bo nie”. Zawsze jest rzeczowa rozmowa. Mam tu całkiem fajną ekipę, a zmiana pracy… wiadomo – może zarobiłbym parę stówek więcej, ale trafiłbym na przykład do przysłowiowego „obozu pracy”? To nie jest tego warte.

Autor:

Magda Richta 04.01.21

Dodaj komentarz