powrót
30.10.20
Kategorie: Blog JStories

Leszek Forner, .NET Developer, który znany jest w JCommerce z tego, że… straszy. Halloween to zdecydowane jego dzień! Niestety w tym roku pandemia przestraszyła nas wszystkich bardziej niż Leszek, dlatego też firmowa impreza halloweenowa się nie odbędzie. Jako namiastkę jej klimatu nakręciliśmy film z Leszkiem i jego kultowym już przebraniem w roli głównej, oraz publikujemy nie mniej straszny wywiad.

Leszek, jak wspominasz zeszłoroczną imprezę Halloween?
Bardzo dobrze. Jednak najbardziej utkwiła mi w pamięci jedna scena. Przez ponad godzinę chodziłem przebrany i nikt mnie nie rozpoznał. Biegałem, skakałem po biurkach, straszyłem ludzi. Aż nagle jeden kolega z Javy spytał: „Lechu, to Ty?”. „No a skąd wiesz?” – odpowiedziałem. „Po tyłku Cię poznałem”.

Słyszałam, że poza pracą też lubisz straszyć kolegów.
Tak. Mam takiego jednego kolegę, którego bardzo trudno czymś wystraszyć, wzruszyć, ogólnie wywołać w nim jakiekolwiek emocje. Dlatego też co roku z ekipą wymyślamy nowe sposoby na zrobienie mu psikusa. W ubiegłym roku, dzień przed Halloween, tak aby zupełnie się tego nie spodziewał, przed drzwiami do jego mieszkania zrobiliśmy mały cmentarzyk, zapaliliśmy znicze, popisaliśmy drzwi kredą, wysypaliśmy kości na wycieraczkę. Sami schowaliśmy się do czarnych worków na półpiętrze czekaliśmy na jego powrót do domu. Kolega długo nie wracał, ale w międzyczasie na korytarz wyszła sąsiadka, starsza pani w podomce, która na widok naszej scenografii cała zbladła. Była przerażona! A kolega jak zwykle był niewzruszony… W tym roku planujemy schować się w jego garażu z piłą motorową.

A czego Ty najbardziej się wystraszyłeś w pracy?
Jak robiłem code review kolegi Piotrka z Sosnowca.

Dlaczego ciągle pracujesz w JCommerce? Ponad 7 lat to strasznie długo!
A ktoś inny jeszcze zatrudnia starych programistów?

A tak na poważnie, biorąc pod uwagę, ile programiści dostają dziennie propozycji pracy, dlaczego dalej jesteś akurat u nas?
Fajne koleżanki mam! Z marketingu, administracji, HR, księgowości, koleżanek programistek też nie brakuje. Mam super zespół, niezależnie od tego, czy jesteśmy w jednym projekcie, pokój .NET zawsze trzyma się razem.

Którą z imprez firmowych wspominasz jako najstraszniejszą?
Ojjj była taka jedna serio straszna integracja zespołowa. Łukasz Korytnicki (Team Manager, przyp. red.) zaprosił nas na zapiekanki do lokalu na ul. Mariackiej. 20 chłopów zamówiło zapiekanki, po czym Łukasz przyłożył kartę płatniczą, która nie zadziałała. No i każdy musiał oddawać dodatki, ogórki, ser, wszystko, co nienagryzione. Śmialiśmy się, że trzeba zadzwonić po Żanetę (Financial Accounting Manager, przyp. red.), żeby przyjechała z walizką pieniędzy i uregulowała płatność. Pamiętam też imprezę w MCK, którą skończyliśmy kebabem o 5 rano. Była super zorganizowana, szczególnie utkwiła mi w pamięci gra VR, gdzie trzeba było przejść kładką między biurowcami na Manhattanie. Zygi (Piotr Zyguła, CEO, przyp. red.) otrzymał nagrodę MVJP w kategorii entuzjazm, ale tak na pewno powinien ją dostać ktoś z .NETu, na przykład Łukasz Adamus (.NET Developer, przyp. red.). Zresztą dowodem na to jest to, że jak po kebabie chcieliśmy jeszcze iść na rozchodniaczka do jednego z katowickich pubów, Zygi zaczął marudzić, że już za późno. Idealny przykład „entuzjazmu”.

Czego najbardziej nie lubisz w JCommerce?
Tego kolegi z Sosnowca, któremu robiłem code review 😉

Projekt, w którym pracowałeś, zakończył się wskutek pandemii. Bałeś się?
Przez ostatnie lata pracowałem dla szwajcarskiej firmy z branży Industry 4.0. Projekt dla Szwajcarów faktycznie zakończył się z powodu pandemii. Był to jeden z nielicznych klientów, który zakończył z nami współpracę w tym okresie. Przez prawie 2 miesiące byłem na tzw. „ławce”, gdzie pracowałem nad wewnętrznym projektem. Czy się bałem? Na pewno na początku poczułem niepewność, jednak praca w firmie outsourcingowej ma właśnie tę zaletę, że gdy kończy Ci się projekt, szukają Ci czegoś nowego. I tak od września pracuję dla szwedzkiej firmy zajmującej się optymalizacją procesu naprawy samochodu po wypadku.

Widzisz jakieś różnice w specyfice pracy dla klientów polskich i zagranicznych?
Oczywiście, przede wszystkim różnią się językiem ;). W zagranicznych projektach jest inna kultura pracy, większy luz, nie ma wiecznego pośpiechu. W polskim projekcie miałem dużą swobodę technologiczną, ale było duże ciśnienie i na wszystko trzeba było reagować od razu. Porównując natomiast pracę dla Szwajcarów i Szwedów, ci pierwsi są bardzo mili i uprzejmi, ale mocno oddzielają dom od pracy i nie dzielą się prywatnymi sprawami ze swoimi współpracownikami. Aczkolwiek dużym zaskoczeniem było dla nas, gdy Product Owner zabrał nas na całodniową wycieczkę w góry, po której zaprosił nas do swojego domu i piwniczki z winami. Na początku współpracy średnio co 2 miesiące jeździliśmy do klienta, aby zintegrować się z zespołem. Szwajcarzy są też bardzo poukładani, wszystko u nich działa jak w przysłowiowym szwajcarskim zegarku, aczkolwiek bez presji. Nawet przerwy lunchowe czy na kawę są zawsze o tej samej godzinie. Ze Szwedami pracuję dopiero 2 miesiące, ale już zdążyłem zauważyć, że są oni bardziej otwarci, zupełnie inaczej nastawieni do dzielenia się życiem prywatnym w pracy. Przyprowadzają swoje dzieci do biura, dzielą się informacjami na temat swojego prywatnego życia, a na każdym daily słychać dzieci w tle, czym się totalnie nie przejmują.

Jak radzicie sobie z utrzymaniem relacji w zespole w tych strasznych, pandemicznych czasach? Słyszałam, że byłeś inicjatorem przebieranej imprezy online.
Ale to nie była przebierana impreza! Zygi tylko się przebrał. Wkręciłem go, że będzie przebierana. Tym razem wykazał się entuzjazmem i się przebrał :). Takie imprezy online mają swoje plusy – nie trzeba nigdzie iść, czekać w kolejce do toalety, płacić 15 zł za piwo, zamykasz komputer i idziesz spać. A w naszym teamie .NET zawsze gdy ktoś ma urodziny, bierze ślub, rodzi mu się dziecko, etc., przychodzimy wszyscy do biura i celebrujemy. Obowiązkowo trzeba postawić pizzę.

Jaka była najdziwniejsza sytuacja, jaka Cię spotkała w czasie pandemii?
Podczas gdy – aby uniknąć tłumów ludzi – robiłem zakupy w nocy w hipermarkecie, zadzwonił do mnie kolega z zaproszeniem na ognisko. Dziwna propozycja, ale pojechałem. Okazało się, że ekipa robiła sobie prowizoryczną saunę. Podgrzewali w ognisku kamienie, które później wkładali do namiotu, rozbierali się do bielizny, wchodzili do środka, a kamienie polewali wodą i Amolem. A wszystko po to, by wzmocnić odporność 😉

Na pewno dbasz o swój rozwój zawodowy, m.in. poprzez uczestnictwo w konferencjach. Którą konferencję najgorzej wspominasz?
W ubiegłym roku byliśmy razem z zespołem na .NET Developer Days. JCommerce miało tam też swoje stoisko, przy którym pomagaliśmy dziewczynom z marketingu i HR. Strasznie ciężka robota, musiałem składać stoisko, a potem pomagać w opróżnianiu lodówki pełnej JBeer! Poza tym nie było tak strasznie. Konferencje mają to do sobie, że łączą aspekt rozwojowy z integracyjnym, rozrywkowym. Teraz niestety wszystko przeniosło się do świata online. Ostatnio brałem udział w kilku webinarach BiteIT, m.in. na temat Apache Kafka. Bardzo polecam, na YouTube znajdziecie jego nagranie. A na co dzień bardzo cenię sobie wszystkie kursy na PluralSight.

Co jeszcze napawa Cię lękiem?
Że znowu będziemy w jednym projekcie z Piotrkiem z Sosnowca i będę mu musiał robić code review 😉

Pssst…. koniecznie zobacz video!

Autor:

Magda Richta 30.10.20

Dodaj komentarz