powrót
17.04.20

Choć Witold Pomazanka – Java Developer w JCommerce – nie ma zbyt długiego stażu jako programista, ma za to do opowiedzenia mnóstwo ciekawych historii. Chcesz je poznać? Koniecznie przeczytaj wywiad!

Jak długo pracujesz już w JCommerce?
W JCommerce pracuję od 2016 roku. Zacząłem, kiedy przyjęto mnie na staż. Po stażu rozpocząłem pracę jako programista.

No właśnie! Zaczynałeś od stażu – co na nim robiłeś i jak wyglądała rekrutacja?
Podczas studiów pracowałem w call center. Pewnego dnia dowiedziałem się, że muszę odbyć obowiązkowe miesięczne praktyki. W związku z tym zacząłem rozsyłać CV do różnych firm. Oczywiście na tym etapie nie chodziło mi konkretnie o programowanie, choć interesowało mnie to, i z tym też związane były moje studia. W ten sposób trafiłem na JCommerce. Otworzyłem zakładkę “kontakt”, gdzie zobaczyłem telefon do jednej z rekruterek. Jestem otwartą osobą, więc po prostu wyciągnąłem komórkę i zadzwoniłem. Zapytałem się o praktyki. Rekruterka odpowiedziała stanowczo, że nie ma czegoś takiego i że w JCommerce są tylko 3-miesięczne bezpłatne staże. Zapytała, czy jestem zainteresowany. Po jakimś czasie zostałem zaproszony na rozmowę, w której uczestniczył m.in. “Piwko”, chociaż on uparcie twierdzi, że tego nie pamięta (“Piwko” – Michał Kufel – Java Developer w JCommerce – przyp. red.).

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia?
Pamiętam, że chociaż widziałem zaledwie jeden pokój, byłem podekscytowany tym, jak nowoczesne jest to biuro, i podobało mi się to, jak firma wyglądała. W trakcie rozmowy “Piwko” założył ręce na klatce piersiowej, przyjął postawę zamkniętą, stąd też wychodząc z rozmowy, byłem przekonany, że nic z tego nie wyjdzie. Byłem zaskoczony, gdy okazało się, że dostałem się na 3-miesięczny staż. Poczułem się tak, jakby otwierały się przede mną jakieś wrota ze skarbem, bo praca programisty była trudna do zdobycia. Czułem się tak, jakbym znalazł czterolistną koniczynę.

Co było dalej?
Przyszedłem na staż, dostałem swojego mentora. Był to Michał Dziuba – “Dziuben”. Pamiętam, że moim zadaniem było stworzenie aplikacji wykorzystywanej w procesie destylacji alkoholu. Miała zbierać dane i wyświetlać wykresy. Słysząc to, poprosiłem, żebyśmy najpierw zaczęli od podstaw Javy. Usłyszałem, że ich nauczę się w trakcie, więc mój mentor rzucił mnie na głęboką wodę. W trakcie stażu na każde moje pytanie słyszałem jego odpowiedź „googluj”, co było dla mnie na tamtym etapie mocno irytujące. Był to trudny okres, jednak w gruncie rzeczy dużo zawdzięczam temu oschłemu podejściu “Dziubena”, bo nasza praca jako developerów w dużej mierze polega na tym, żeby wyszukiwać i drążyć, a nie dostawać na tacy gotowe rozwiązania.

Czym zajmowałeś się po zakończeniu stażu?
Przez 8 miesięcy tworzyłem aplikację do raportowania. Projekt ten wiązał się z ciekawymi case’ami, jednak po jakimś czasie poczułem potrzebę zmiany, związaną z chęcią zarabiania większych pieniędzy. Znalazłem sobie jakąś pracę w Gliwicach. Niestety tam nie było już tak kolorowo. Dostałem przestarzały system, który musiałem utrzymywać. Dla osoby, która zaczerpnęła dobrych wzorców, był to krok wstecz. Wytrzymałem tam 3 miesiące. Gdy odchodziłem z JCommerce, Marcin Jaromin powiedział mi „W razie czego zapraszamy”, więc stwierdziłem, że wracam. Przyjechałem do Marcina i powitałem go słowami „Zapraszałeś, to jestem”. Roześmiał się i zaprosił mnie na krótką rozmowę. Nie chciał nawet weryfikować moich umiejętności, bo znał mnie i wiedział, co potrafię. To był czerwiec 2018. Od tamtego momentu jestem z powrotem w JCommerce.

Zostałeś zatrudniony na stanowisko juniora czy regulara?
Nie nie, na juniora.

To jak w takim razie awansowałeś na regulara? Wiąże się z tym jakaś ciekawa historia?
No pewnie! Trafiłem do jednego z projektów ze względu na to, że na stażu chwyciłem coś z Angulara – musiałem w końcu jakoś pokazać wykresy – więc zostałem „sprzedany” do projektu jako Full-Stack Developer. Jednak przez 8 miesięcy backendu zrobiłem może 2 tygodnie, a reszta to był frontend. Finalnie okazało się, że w projekcie bardziej potrzebują frontendowca. Nie przeszło mi przez myśl, żeby się przebranżowić, ale na pewno dało mi to duży wachlarz możliwości, bo widzę teraz świat z dwóch stron i czuję się pewniej.

Zaczynałeś od stażu, a niedawno sam miałeś być mentorem.
Tak, chciałem wziąć pod swoje skrzydła stażystę, ale ze względu na to, że przygotowywałem się wtedy do certyfikatu Java Certified Associate i oprócz tego musiałem być na miejscu u klienta, stwierdziłem, że to zbyt dużo obowiązków. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się zaopiekować jakimś stażystą.

A skąd w ogóle ten pomysł?
Bardzo długo się nad tym zastanawiałem. Usłyszałem kiedyś, że dobrze tłumaczę i tak właściwie to dobrze się z tym czuję. Lubię widzieć aprobatę w oczach drugiej osoby. Chciałbym, żeby ktoś przekazywał mi wiedzę na takim poziomie szczegółowości, na jakim sam to robię. Z tego powodu mam też dodatkową pracę jako wykładowca w jednej ze szkół programowania. Uczę tam Javy od podstaw i daje mi to satysfakcję.

Masz rady dla osób, które chciałyby coś osiągnąć w karierze developera?
Dociekliwość i brak odkładania rzeczy na później. Cierpię teraz na tym, że jakieś zadanie trzeba było szybko wykonać i zamiast przeczytać dokumentację rozwiązania, brnąłem dalej, bo trzeba było je szybko zakończyć. Moja rada jest taka: jeżeli czegoś nie wiesz, zatrzymaj się, zrób sobie pauzę, przeczytaj. Jeżeli tego nie zrozumiesz za pierwszym razem, to nie przejmuj się. Możesz to sobie zapisać gdzieś z boku i później do tego wrócić gdy nabierzesz pewności z daną technologią.
W naszej pracy bardzo ważne jest, żeby się nieustannie uczyć, rozwijać, doczytywać i poszerzać wiedzę tak szybko, jak tylko jest to możliwe.

Dlaczego dalej pracujesz w JCommerce?
Na pewno plusem są ludzie! Javowcy mają u nas opinię loży szyderców. Zakumplowałem się z nimi i przesiąkłem ich dystansem do świata. Dla tej atmosfery i ludzi teraz tutaj jestem. Plusem jest też różnorodność projektów i technologii, co daje możliwość ciągłego rozwoju. A o to przecież w IT chodzi 🙂

Autor:

Agata Szecówka 17.04.20

Dodaj komentarz