powrót
26.06.19
Kategorie: After hours Blog

W ubiegłym miesiącu bawiliśmy się na corocznej imprezie integracyjnej. W tym roku zdecydowaliśmy się na organizację weekendowego wyjazdu w stylu American Dream do Western Campu w Zatorze. 250 osób, do których dołączyli nasi byli pracownicy (JAlumni), do tego masa atrakcji i imprezowe nastroje – to musiało się udać! Zresztą zobaczcie sami! 

Od godziny 12:00 pod Western Camp w Zatorze zaczęły się zjeżdżać autokary wypełnione z JPeople z całej Polski: Poznania, Warszawy, Katowic, Bielska-Białej, Krakowa i Rzeszowa.

Żądni przygód szybko udaliśmy się do swoich miejsc noclegowych. Osoby ceniące komfort wybierały domki szeryfa, a te lubiące poczuć nutkę emocji – Tipi. Po szybkim zakwaterowaniu udaliśmy się na obiad. W końcu każdy porządny imprezowicz wie, że przed zabawą trzeba się najeść.

Aby wczuć się w westernowy klimat zaopatrzyliśmy się w specjalnie przygotowane na tę okazję akcesoria: kapelusze kowbojskie i bandany. Gotowi na imprezę dziwnym trafem swoje pierwsze kroki poczyniliśmy w kierunku poloneza stojącego na środku zarezerwowanego dla nas placu. Szkoda, że nie nagraliśmy okrzyków radości po tym jak ludzie zobaczyli bagażnik wypełniony JLemon (dla tych co nie wiedzą – JLemon to domowej roboty cytrynówka wytwarzana przez naszych prezesów tylko na wyjątkowe okazje).

Dzień pełen atrakcji

Na głównym placu czekał też na nas szereg atrakcji. Wśród nich każdy znalazł coś dla siebie – były warsztaty z wizażu, kurs samoobrony, łucznictwo, strzelnica ASG, czy warsztaty robienia pizzy. Poza tym mogliśmy też uczestniczyć w warsztatach cyrkowych, podczas których uczyliśmy się m.in. żonglować, czy chodzić na szczudłach. Natomiast Ci dbający o smukłą sylwetkę chętnie korzystali z części sportowej z zajęciami z jumping fitness w roli głównej i streetball’em tuż dalej.

Jednak hitem okazało się ujeżdżanie byka, który okazał się nie lada zawodnikiem. Podskakiwał, wirował, niektórych prawie wyrzucił za barierki. Mało kto miał wybitne zdolności, aby utrzymać się na byku więcej niż minutę. Mimo to chętnych do podjęcia wyzwania nie brakowało!

Z dala od głównego punktu imprezy odbył się też nieoficjalny turniej wędkarstwa. Poziom zaawansowania był różny – od totalnych amatorów po niemalże profesjonalnych zawodników. Niektórym podczas zawodów udało się złowić pierwszą w życiu rybę!

Niezapomniana noc

Część wieczorna imprezy rozpoczęła się od krótkiej przemowy prezesa i występu naszego JBand w składzie: Przemysław Nowakowski, Erwin Kus, Szymon Serwin, Berenika Pietuch, Maciej Ilnicki i Bartosz Komin. Zagrali dla nas hity takie jak Hit the Road Jack, Knocking on Heavens Door, czy Whisky. Jak na pierwszy wspólny koncert poszło im całkiem nieźle. Jedno jest pewne – ich występ zostanie na długo w naszej pamięci.

Część taneczną rozpoczął występ jednych z najlepszych w Polsce Cheerleaderek, wspólnie z którymi wykonaliśmy JDance i robiliśmy meksykańską falę.

Nie martwcie się, zadbaliśmy też o nietańczących. W strefie chill przygotowaliśmy dla nich szisze i ognisko ze słynnymi amerykańskimi piankami Marshmallow. Było też kasyno rodem z Las Vegas. Nie będziemy pokazywać palcem, kto ile przegrał, ale najwytrwalsi grali dobre kilka godzin!

Niespodzianka!

Dobra impreza nie może obejść się bez niespodzianek! W tym roku o godzinie zero na scenę wjechał tort z okazji urodzin naszego prezesa. Trzeba przyznać, że takiej imprezy urodzinowej można mu pozazdrościć!

Plotki mówią, że oficjalnie impreza trwała do 4 nad ranem, a co niektórzy zamykali ją podczas after party w JImpressusie. Podsumowując integrację zaliczamy do udanych i już nie możemy doczekać się kolejnej!

Autor:

Agata Szecówka 26.06.19

Dodaj komentarz